Jedz dzień i noc! Dzięki temu przepisowi schudłam 10 kg! Marchewka Z Jogurtem. Jedz i chudnij. Przygotowałam przepis na marchewkę. Smaczne i przydatne. Prost Cześć wszystkim! Dziś na obiad zrobiłam cukinię. Nie mogę przestać jeść tych cukinii! Przepis na odchudzanie. dieta warzywna. Jedz i chudnij. Schudnij szybko i łatwo. Dania wegetariańskie pomogą Ci uzyskać formę. Schudnąć. Schudłam 10 kg w 1 miesiąc dzięki prawidłowemu odżywianiu. Zdrowa dieta. Pomocne przepisy. July 14, 2018 - 2,288 likes, 123 comments - Małgorzata Janocha-Lubaś (@maggielubas) on Instagram: "Waniliowy budyń z tapioki z malinami, mój ulubiony . . #tapioka "Przygotowanie do postu zaczęłam od odstawienia słodyczy i alkoholu na 2 tygodnie i schudłam 2 kg. Pierwszy mój post trwał 15 dni. Po miesiącu 15-dniowego postu zrobiłam badania krwi, żeby sprawdzić tarczycę. Odstawiłam hormony i przystąpiłam do 42-dniowego postu" - mówi Joanna. Anna Kempisty: Slim Shake to świetne wsparcie i właściwa propozycja jeśli dążysz do utrzymania pięknej, szczupłej sylwetki i szukasz ⭐⭐⭐⭐⭐ "Kochani, bardzo Wam dziękuję, że prowadzicie tę ściankę! Dzięki Wam uzyskałam to czego szukałam. Dziś mijają dwa tygodnie mojej surowej diety czuję się świetnie!!! Nareszcie mam energię, schudłam 2 kg. Stosuję wszystko: czasowe głodówki, lewatywę, ćwiczenia oraz soki i warzywa/owoce. Odkąd odstawiłam mleko jakieś 10 lat temu, ustąpiły moje chroniczne przeziębienia. Poprawiła się moja cera. Straciłam na wadze. Co prawda specjalnie mi PpSV. Podcast: Play in new window | DownloadMleko jest niezdrowe i wpędzi Cię w to wcale nie jest żaden clickbaitowy tytuł, tylko sama prawda, doświadczenie wielu ludzi. Tyle, że przeciw tej prawdzie stoją grube pieniądze (rozejrzyjcie się tylko po pierwszym lepszym supermarkecie, jaką powierzchnię zajmują w nim: mleko i jego przetwory), potężne lobby i nasze po prostu otwarcie się nie mówi, żeby nie powiedzieć za dużo. Ale czy trzeba mówić, udowadniać, przekonywać. Może tylko wystarczy zestawić sobie te kraje, które mają największe spożycie mleka i te które mają najgorsze statystyki chorób np nowotworowych. Raczej nie będą to kraje, w których mleka wypija się mało, np kraje azjatyckie… Ale to tylko jeden z 10 -ciu powodów, by jednak tego mleka wypijać jak najmniej….10 powodów, by jednak nie pić byłam bezdyskusyjną wyznawczynią tej codziennej rutynowej świętości: codzienna, sycąca szklanka mleka na dobry początek dnia… Ale kiedyś też byłam osobą borykającą się z poważnymi problemami zdrowotnymi (problemy larygnologiczne). Aż pewnego dnia zdesperowana brakiem jakiejkolwiek poprawy, mimo tylu starań, tylu wizyt u tylu lekarzy i tylu lekarstw, po prostu odstawiłam mleko i produkty mleczne. Problemy laryngologiczne – jak ręką odjął. Przypadek? Zbieżność? Jeżeli przypadek, to nie jestem jedynym takim przypadkiem…. Kiedyś, przez całe swoje życie moja mama wmuszała w siebie, jeżeli nie mleko, to jego przetwory. Wcale jej to nie służyło. Miała niezdiagnozowaną nietolerancję na laktozę. Tyle, że w tamtych czasach, w jej czasach to była herezja. Pij mleko na zdrowie?Taka była wówczas poranna modlitwa każdego sumiennego pierwszoklasisty….. Moja mama była dzieckiem w latach 50-tych/60-tych… Dlatego święcie wierzyła, że mimo że mleko wywoływało u niej odruch wymiotny (spontaniczna reakcja organizmu), trzeba pić mleko na zdrowie: na osteoporozę, na pełnię sycącej energii….Kiedy już naprawdę nie mogła pić mleka, przestawiła się na jego pochodne (sery, twaróg), które jej organizm co nieco lepiej przyswajał. Sumiennie wywiązywała się z tego wyuczonego obowiązku względem swojego zdrowia. Którym w jej przekonaniu była codzienna porcja produktów mlecznych. Jak miliony innych osób tak dała się nabrać na zdrowie. Tymczasem mleko przyniosło jej chorobę. Zrozumieliśmy to za późno. Odeszła zbyt szybko, zbyt młodo, niepotrzebnie…. Stwardnienie rozsiane… Co prawda takie lekko podejrzane, bez pewności, czy zostało ono do końca dobrze zdiagnozowane…. Tymbardziej, że podejrzanie pojawiło się u niej dopiero po 50-ątce. A ona przez całe swoje życie sumiennie piła mleko, mimo że go nie te wszystkie choroby typu stwardnienie rozsiane…. Czy nikogo nie zastanawia ten wysyp wszelkiej maści chorób autoimmunologicznych. Czy nikt nie potrafi powiązać tego z naszym współczesnym stylem życia. Nie potrafi? Czy raczej nie chce? Bo w grę wchodzą duże, naprawdę duże pieniądze. Bo policzcie tylko sobie…. Nie, tego nawet nie da się ładowane w promocję produktów mlecznych…. Nie słuchaj reklam. Wsłuchaj się w swój organizm. Ten powie Ci prawdę. Nawet jeżeli jako dzieciom powtarzano nam: Pij mleko na wcale nie znaczy, że w każdym wieku mleko nam pierwsze z wiekiem możemy coraz gorzej przyswajać produkty mleczne. A jednak robić to siłą przyzwyczajenia. Niestety w dłuższej perspektywie czasowej takie ignorowanie potrzeb własnego organizmu może mieć poważne konsekwencje… Długofalowo. Fermentacje, gazy, bóle brzucha, zakłócenie wrażliwej równowagi flory bakteryjnej. Co prowadzi de facto do tego, że rozregulowujemy nasz organizm. A czym że jest choroba? Jak nie utratą pewnej może mamy rozwiązanie w zasięgu ręki…. Dręczą Cię pewnego typu problemy zdrowotne – po prostu – spróbuj odstawić na jakiś czas produkty mleczne i poobserwować swój organizm. Jeżeli problem zniknie, czy sam samoistnie się ureguluje? Czy muszę palcem wskazywać winnego?Jak to: odstawić mleko… Przecież pijemy je od dziada pradziada, święta tradycja. No, nie do końca. Bo raptem na przestrzeni jednego wieku mleko i produkty mleczne z produktu pobocznego stały się podstawą pożywienia. Tyle, że nam od dziecka powtarzano, by robić to, tzn pić mleko na zdrowie…… Ale tu wcale nie chodzi o to, by pić je na siłę. Bo kiedyś nam służyło. Bo dzisiaj zwyczajnie może mniej nam pisanie o tym, że jednak można inaczej, to trochę taka beznadziejna walka z wiatrakami…. Bo za mlekiem stoją ogromne pieniądze. A tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, pal diabli zdrowie milionów ludzi…. Bo policzcie sobie tylko te bezkresne reagły z mlekiem i jego przetworami w supermarketach. Te jogurty, sery, desery na bazie mleka. Nie doliczycie się…. ZAPRASZAM DO FACEBOOKOWEJ GRUPY DIETA BEZGLUTENOWA – DIETA dobrych powodów, dla których warto ograniczyć spożycie Nie zostaliśmy zaprogramowani do tego, by pić mleko przez całe nasze jeżeli nasz organizm został zaprogramowany na picie mleka. Ale tutaj chodzi o mleko matki. I tylko w pierwszych miesiącach naszego życia. Tymczasem mleko krowie to nie to samo. Bo mleko krowie zawiera 3 razy więcej białek od mleka matki i więcej czynnika wzrostu IGF-1. Z kolei ten czynnik wzrostu może przyczyniać się do proliferacji (namnażania komórek rakowych). Inne źródła sugerują, że przyjmowanie mleka krowiego od bardzo wczesnego wieku może przyczynić się do wystąpienia cukrzycy typu 1 u osób posiadających ku temu predyspozycje genetyczne. Tymczasem można żyć i nie jeść produtków mlecznych. A przynajmniej można spożywać je w sposób co najmniej umiarkowany. Oczywiście z wyjątkiem tych, którzy cierpią na alergie czy nietolerancje pokarmowe. Ale nawet, jeżeli w miarę trawimy mleko, najlepiej byłoby wybierać produkty mleczne dobrej jakości, z hodowli ekologicznej. I przede wszystkim zachować tu UMIAR. Nie zjadać więcej niż 4-5 produktów mlecznych w tygodniu (w przypadku dorosłych) i 1 dziennie dla dzieci. Bo niesety….2. Mleko wymaga od nas sporo wysiłku na jego najlepiej byłoby wybierać produkty mleczne wstępnie przetrawione: jogutry, kefiry lub produkty wstępnie przetrawione jest twaróg. Dodatkowo, równolegle wskazana by była dieta w swojej przewadze wegetariańska RAW FOOD, która odżywi naszą florę jelitową. Można również sięgnąć po mleczne zamienniki mleka krowiego, takie jak mleko i produkty z mleka koziego i owczego. Czyli pochodzące od zwierząt bliższych nam gabarytowo. Co oznacza, że ich mleko zawiera mniej czynników mleko kozie? Bo po prostu koza jest mniejsza. Cząsteczki jej mleka są mniejsze, czyli to jej mleko jest dla nas lżej strawne. Podobnie jak mleko owcze. A do tego człowiek wcześniej udomowił kozę. Co oznacza, że nasze geny miały więcej czasu na przystosowanie się do jej jeszcze lepsze byłoby mleko oślicy, czy mleko klaczy. Te zwierzęta podobnie jak my posiadają jednokomorowy żołądek. W odróżnieniu od krowy, która wszystko przemiela w jak to się mówi 4 żołądkach, w rzeczywistości w jednym żołądku czterokomorowym. Dlatego też mleko od zwierząt że tak powiemy, bardziej zbliżonych do nas anatomicznie, czyli zwierząt jednożołądkowych (czy o jednym żołądku jednokomorowym) będzie dla nas lżej strawne. Gdyż najbardziej zbliża się do składu mleka macierzystego. Dlatego po prostu będzie powodować mniej alergii. Teraz jeżeli chodzi o sery:Najlepsze są te jak najdłużej przefermentowane….Ale tutaj np mniej serów pleśniowych. Bo sery pleśniowe zawierają pleśnie, które mogą wejść w “konkurencję” z naszymi dobrymi bakteriami. Dlatego lepiej spożywać je okazjonalnie. Tu jeszcze taka mała uwaga, dla tych, co z zasady są na diecie: im dany ser jest bardziej suchy, tym więcej zawiera w sobie białka i tłuszczów. 3. Mleko a problem nietolerancji na mleko i mleko wywołuje u niektórych osób: alergie czy nietolerancje. Np na laktozę, czyli cukier zawarty w mleku. I tak np we Francji stwierdzono, że połowa dorosłych ma problem z jego przyswajaniem. W Afryce, czy Azji taką nietolerancję wykazuje aż 80% dorosłych. Bo, by latoza została odpowiednio zasymilowana, najpierw musi ona zostać odpowiednio poszatkowana przez odpowiedni enzym, czyli laktazę. Tymczasem z wiekiem maleje ilość tego enzymu, który mamy do naszej dyspozycji w organiźmie. Zostaje nam 5-10% jego wyjściowej zawartości. Co oznacza, że owszem zostaliśmy zaprogramowani genetycznie do tego, by pić mleko matki za młodu. Ale tylko za młodu. Jeżeli z wiekiem ubywa nam laktazy, to dlatego, że nasz organizm w pewnym wieku tego mleka już więcej nie ma pić. W momencie, kiedy wyrobliliśmy sobie zęby, to tak na prawdę już mleka matki nie potrzebujemy. Kazeina. Bo ostatnio dużo mówi się o niej.. Bo ten problem: alergii na kazeinę dotyczy coraz większej liczby osób. Szacuje się, że kazeina odpowiada aż za 60% przypadków alergii na mleko krowie. Alergia? Czyli przesadna odpowiedź naszego systemu odpornościowego na białko zawarte w mleku ta (kazeina) została źle przetrawiona przez nasze enzymy trawienne. A niestety: źle przetrawione białka podrażniają naszą barierę jelitową (- zespół nieszczelnego jelita). Wymuszają przejście i przedostają się (na naszą zgubę) do krwiobiegu. Co wywołuje reakcję obronną ze strony układu odpornościowego. To czwarta pod względem częstotliwości alergia pokarmowa u dziecka. Symptomy: bóle brzucha, biegunki, katar, kaszel, astma, egzema, swędzenie byłam dzieckiem mało mówiło się o tego typu problemach. Dzisiaj mam wrażenie, że nastąpiła ich prawdziwa eksplozja. Dlaczego? I tu może warto zadać sobie to podstawowe w sumie pytanie: dlaczego?Bo mleko, które pijemy dziś już nie jest takie samo, jak kiedyś. Niby nostalgiczny, sentymentalny banał, który zwykliśmy zwyczajowo ignorować machnięciem ręki. Przyzwyczailiśmy się do tego. Nic nie jest tak same jak kiedyś i już nie zagłębiamy się w to. A jednak zróbmy to. Poszukajmy dalej…. Bo jeżeli dzisiaj anachronizmem byłaby postać Ireny Kwiatkowskiej – kobiety pracującej w 40-sto latku, która w jednym odcinku (jak w każdym kilkakrotnie zmieniała profesję), aż przebranżowiła się w “roznosicielkę” mleka. Po klatkach schodowych. Podobno kiedyś istniał taki zawód…. Co wcale nie znaczy, że dzisiaj zmniejszyliśmy nasze spożycie mleka. Nie, to mleko było kiedyś inne. Począwszy od tego, że było przechowywane inaczej, tj. w szklanych butelkach. Ale to prawdopodobnie przyczyniło się również do zakorzenienia pokutujących w nas do dzisiaj przekonań, że mleko powinno być podstawą pożywienia. Wspieranego grubymi pieniędzmi ładowanymi w reklamę…. W pokoleniu dzisiejszych 40-stolatków, których dzieciństwo upłynęło pod znakiem i troskliwą opieką roznosicieli opakowania na bardziej ekonomiczne i bardziej praktyczne w dystrybucji to tylko przykrywka dla zmian, które zaszły w jego kot padłby trupem, gdyby wypił dzisiaj całą miskę taką teorię, czy tezę stawia w swojej książce światowej sławy japoński lekarz – gastroenterolog Hiromi otruć swojego kota, nalej mu miseczkę że dzisiaj nikt już nie karmi swojego kota mlekiem. Od tego są wygodniejsze w użyciu kocie, czy psie chrupki. Wszechstronne. Sama wygoda i ekonomia. I chyba coś jeszcze, jeżeli krytycznie przyjrzymy się, jak one uzależniają naszych czworonożnych przyjaciół? Tyle że znowu mało kto się nad tym zastanwaia. A jeszcze mniej osób mówi o tym publicznie? Nie wiem, w czym tkwi fenomen kocich chrupek… Nawet nie napiszę tego między wierszami. Ale w pewnym sensie fascynuje i zastanawia…Moje koty, w momencie, kiedy posmakowały kocie chrupki, nie chciały już zjeść czegoś innego. Jak w tej reklamie. Tyle, że moje koty jej nie oglądały. Zabijały się o te kocie chrupki. Tak, jak wcześniej zabijały się o kawał świeżego mięsa. Nie koloryzuję, ani nie beletryzuję. Tylko włączam swój zmysł krytyczny… Między wróćmy do mleka….Dlaczego dzisiejsze mleko jest inne od tego wczorajszego. Bo jest ofiarą swojego sukcesu. Produkowane na masową skalę, taaaaaaaaaakimi środkami. Mleko po drodze do naszego porannego kubka przechodzi 20 – 30 etapów transformacji. obróbki. A w tym naszym kubku ląduje nie mleko od jednej krowy, prosto z alpejskiego pastwiska. Tylko od całego stada krów, albo jeszcze więcej…. A teraz…Dlaczego obserwuje się coraz wcześniej pojawiający się trądzik u młodzieży, czy nawet u dzieci 8 – 9 cio letnich. Który trwa coraz dłużej. Który nawet dotyczy osób w pewnym wieku. 4. Mleko zakwasza dieta, nasz sposób ożywiania się w ogóle bardzo mocno zakwaszają organizm. Tu szczególnie: mleko i jego przetwory, mięso, wędliny, cukry dodane do wszelkiej maści produktów. No i stres. Skutek jest taki, że nasz organizm zakwasza się. A wtedy nie ma wyboru, tylko czerpać z rezerw wapnia zawartych w naszych kościach, zębach itp, żeby zrównoważyć w jakiś tam sposób to galopujące zakwaszenie… Tutaj naturalnie pomaga dieta o przewadze warzyw. Relaks, życie w mniejszym pośpiechu i wyeliminowanie, czy ograniczenie pewnych produktów, które ten stan Mleko jest przyczyną rozlicznych współczesnych problemów ze się, czego jestem żywym dowodem, że można by wyeliminować sporo problemów zdrowotnych, odstawiając na bok – mleko. Tu chodzi głównie o problemy: laryngologiczne, dermatologiczne, problemy związane z trawieniem…. Jak się przekonać o tym, czy mnie też ten problem dotyczy? Bardzo prosto. Wystarczy testowo wyeliminować produkty mleczne na kilka tygodni. Wtedy bowiem często stwierdza się poprawę u osób wykazujących nadwrażliwość. Lub nawet całkowite zniknięcie problemów: laryngologicznych, dermatologicznych czy problemów z trawieniem. Na co jestem żywym dowodem. Pozbyłam się dręczącego mnie od lat chronicznego bólu gardła (na który nie pomagało już nic innego), dopiero po konsekwentnym i definitywnym odstawieniu produktów Japonki, które nie piją mleka, wcale nie cierpią na osteoporozę, a europejskie kobiety – mleko podobno pomaga na osteoporozę… Tu tylko taki mały bemol i zupełnie niezrozumiały paradoks. Dlaczego kraje mlekiem płynące, w których społeczeństwa spożywają niebotyczne ilości mleka: Szwecja, Norwegia, Niemcy, czy USA – najsilniej dotyka ten problem osteoporozy?A Japonki, które nie piją mleka, a przynajmniej nie w takich ilościach, jak my Europejczycy – osteoporozy prawie że nie znają. Czy to tylko taki niezrozumiały paradoks? Czy raczej dowód, zbijający pewien mit….Bo mit jest taki: Mleko to wapń. Fakt… A z tego punktu rachunek jest już prosty. Ale celowo zniekształcony tak, by wyszło że trzeba pić jeżeli nasze dzienne zapotrzebowanie na wapń wynosi 1 g dziennie. Możemy pokryć je w zupełnie inny sposób. Bo np wapń zawarty w warzywach (czy migdałach) jest dużo łatwiej przyswajalny niż ten z mleka7. Mleko a choroby cywilizacyjne typu nadwaga, cukrzyca, nowotwory….Bo niewątpliwie jest jakiś związek między intenstywnym spożyciem mleka a pewnymi współczesnymi chorobami typu: nadwaga, cukrzyca, osteoporoza. Tyle, że nikt do końca, czarno na białym, nie chce tego, nie potrafi, czy nie może dowieść. Może dlatego, żeby czasem nie rozsierdzić potężnego mlecznego lobby… Tymczasem… Są badania nieśmiało wskazujące na pewne zbieżności i nieszczęśliwe zbiegi wypadków. NpMleko a Rak piersi?Są badania, które wskazują na zwiększone ryzyko zgonu na skutek raka piersi w powiązaniu ze spożyciem mleka. Mówią one o tym, że ryzyko zgonu z powodu raka piersi jest wyższe o 90% u kobiet, które spożywają dziennie 3 szklanki mleka w stosunku do tych, które wypijają mniej niż jedną szklankę mleka na To, co pijemy, to już nie jest mleko od jednej krowy. Tylko od stada mleko niewiele ma wspólnego z mlekiem prosto od krowy. Bo nawet jeżleli reklamy poetycko każą nam wierzyć w tę krowę z alpejskich stoków…. Czy nęcą wizją beztrosko pasącej się krowy na bezkresnych alpejskich pastwiskach … To dzisiejsza produkcja mleka i jego przetworów, nasze swoiste uzależnienie od tego rodzaju produktów i popyt na nie sprawiają, że takie urokliwe obrazki w wielu przypadkach można włożyć między bajki. Po prostu. Bo to już nie jest to samo mleko, co kiedyś. Prosto od krowy. Dzisiaj to już jest zupełnie inna bajka. Bo w jednym kupnym litrze mleka możemy znaleźć, przemieszane razem, mleka nie od jednej krowy. Ale nawet od 30 000 krów. 30 000 różnych profili immunologicznych. Szklanka mleka, ale pozbieranego od całego stada krów. A jeszcze po drodze mleko przechodzi 20-30 etapów transformacji. W konsekwencji jedna malutka szklanka mleka zawiera w sobie tyle różnych informacji, które musi przeanalizować, rozpoznać i poradzić sobie z nimi – nasz biedny układ czego zupełnie nie został zaprogramowany. Bo nasz praprapra…. przodek, jak pił mleko to od jednej krowy. Swojej swojskiej Krasuli. A jeszcze wcześniej ludzkość przeżyła kilka milionów lat w ogóle nie pijąc Ale na tym anachronizmie ukształtowały się nasze To już nie jest to samo mleko, co kiedyś. Krowy dzisiaj odżywiają się zupełnie inaczej. Dzisiejsze krowy odżywiają się INACZAJ niż kiedyś. Wcale nie dlatego, że tak chcą. Dlatego, że to dyktują im twarde prawa rynku. Coraz twardsze dla współczesnych rolników i hodowców. Bo wszędzie panuje coraz większa konkurencja. Kiedyś krowy spokojnie skubały sobie trawkę. Tak, jak natura w swojej mądrości to sobie zaplanowała. Dzisiaj podaje się im na talerzu, tzn do koryta mocno energetyczną żywność: mieszankę kukurydzy, rzepaku, zbóż. Nie z jakiejś szczególnej dobroci serca dla krów. Nie. Dlatego, że rachunek ekonomiczny jest prosty. Chodzi o to, by produkować więcej. Coraz to więcej. A krowy to takie prawdziwe przodowniczki pracy. Produkują po 27 000 litrów że w tzw międzyczasie, tzn nie wiedząc kiedy: przeszliśmy z 2 000 l mleka rocznie na krowę do 27 000. Gdyby tylko od nas, ktoś wymagał, by pracować 13 razy więcej. Fizycznie niewykonalne. A krowa tak takiej ilości mleka wymaga energii, której krowa nie znajdzie na samym pastwisku. Dlatego jej codzienna dieta została wzbogacona o mieszaninę siana i zbóż, wzbogaconych z kolei w witaminy i składniki mineralne. Czyli generalnie podaje się jej coś bogatego w ziarna, ale za to o małej zawartości błonnika. Co może z kolei powodować u krowy problemy z znowu twarde prawa rynku. Kiedy krowy zaczynają produkować mniej mleka, idą na ubój. Jeszcze można je na coś wykorzystać… Czyli przerobić na stek wołowy. 10. Krowy też nas to poprostu – szklanka mleka. Dla szczodrze obdarowującej nią nas krowy – szklanka goryczy. Krowy – są zwierzętami inteligentnymi i społecznymi. Nie produkują mleka dla nas z czystej dobroci serca. Zmuszamy je do tego. Krowy są sztucznie zapładniane, po to, by potem odebrać im młode (zaraz po porodzie). A dalej całe życie krowy jest jedną wielką tęsknotą. Bo życie krowy biegnie od jednego sztucznego zapłodnienia do drugiego, od jednej ciąży do drugiej. Ledwie urodziła, na nowo jest roku krowa rodzi małe, które są jej odbierane zaraz po porodzie. Bo krowa ma produkować mleko do udoju (dla nas), a nie dla swojego to pozostawia po sobie rany emocjonalne. Krowa mleczna nigdy nie zazna radości przytulenia swoich małych. Te zostają oddane do krowiego przedszokola – kołchozu. A krowa-mama jest tu tylko po to, by produkować mleko. I tylko do czasu, kiedy robi to w miarę wydajnie. Bo potem to my zrobimy z niej odrobina bezlitosnej matematyki: jeżeli krowa może żyć co najmniej lat 20. W praktyce idzie pod ubój raptem po 5-ciu latach. Kiedy jej produkcja mleka zaczyna spadać. Taki to jest ten nasz rachunek ekonomiczny. Recykling krowy w krowa też ma uczucia. My co prawda traktujemy ją jako maszynkę do produkcji mleka. Ale …. jej osobiste dylematy, rozdarcia, emocje związane z utratą swojego dziecka też przenikają do jej mleka…. To po prostu jest coś nierozerwalnego i krowiego cierpienia w jednej małej szklaneczce mleka. A jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że ta symboliczna szklanka mleka w praktyce pochodzi od całego stada krów… Niestety, nie mamy możliwości rozróżnienia butelki mleka pochodzącego od dobrze traktowanej krowy od tej mającej bardzo smutne życie. Wszystko jest tu dogłębnie przemieszane….Współczesne krowy są specjalnie genetycznie wyselekcjonowane pod kątem zdolności do produkcji mleka. Dlatego współczesne krowy np produkują dwa razy więcej mleka niż te w latach 60-tych. Same przodowniczki pracy. Ale…. Jeżeli krowa naturalnie daje 7 kg mleka dziennie, my potrafimy wycisnąć z niej dużo więcej. Tak zwiększyć jej moce przerobowe, że zamiast 7-iu kilogramów to będzie 27. Ale jaki to wysiłek dla biednego zwierzęcia. Profesor John Webster ze Szkoły Weterynaryjnej z Bristolu porównuje codzienny wysiłek krowy z wysiłkiem kolarza podczas kolejnego etapu Tour de France. A oni przecież wszyscy są na dopingu…. A krowa biedaczka robi to bez krowy nie są szczęśliwe. Wcale nie mają takiego sielsko-anielskiego życia, jak to widzimy w reklamie…. Uśmiechnięta krówka radośnie pasąca się na alpejskich stokach. Prawdziwe slow life. Obolałe, rozrośnięte wymiona, krowa ciężko postękuje, wszystko ją pobolewa. Gabaryty jej wymion (związane z wymuszonymi przez nasze zachcianki nienaturalnie rozepchanymi mocami przerobowymi) zmuszają ją do nienaturalnego rozstawienia kończyn. Co często powoduje to, że krowa tego bolesne infekcje wymion, problemy z metabolizmem…Nie ma że boli, bo my chcemy naszej codziennej porcji gorzka prawda jest tak, że my też często jesteśmy zrobieni w krowę… Chcielibyśmy wierzyć, że pijemy mleko na zdrowie…. Niestety. Spróbujcie tylko odstawić je na jakiś czas, a Wasze zdrowie i Wasza linia prawdopodobnie Wam za to podziękuje. ZAPRASZAM DO FACEBOOKOWEJ GRUPY DIETA BEZGLUTENOWA – DIETA BEZMLECZNA. Pozdrawiam serdecznie Beata W zasadzie to możesz jeść wszystko. Tylko glutenu nie. I nabiału. I czerwonego mięsa. I ryb, bo rtęć. I szczerze mówiąc, to ta lista się nie kończy. Powiem więcej! Nawet, jeśli wg zwolenników danego stylu odżywienia, Twoje dieta będzie perfekcyjna, to przez innych (ze skrajnego obozu), zostałaby uznana za zbrodnię przeciwko ludzkości. Przykład? Weganizm kontra ale, momencik! Odchudzanie małymi krokami nie ma celu zrobienia rewolucji w Twoim życiu, a spokojne przejście przez proces zmiany nawyków żywieniowych i wprowadzenie dodatkowej aktywności do codziennego życia. Oba te zabiegi mają przyczynić się do poprawy Twojego zdrowia, samopoczucia i sylwetki. Przypomnijmy sobie poprzednie kroki:Motywacja – Zmień nastawienie, przygotuj się na zmiany, wypunktuj potencjalne zagrożeniaWyeliminowanie szkodliwych produktów z diety – Pozbądź się ze swojego domu tych rzeczy, które nie powinny znaleźć się w Twoim żołądkuDziś dowiecie się ile (i jak dużych) posiłków jeść oraz jak je komponować. WAŻNE: Pamiętajcie, że nie przedstawiam tu założeń idealnego schematu odżywiania! Są to założenia, które w przyszłości będzie można ulepszyć i doprecyzować, ale dzięki temu są wykonalne dla wszystkich. To zalecenia dla osób totalnie początkujących lub tych, u których inne metody zawodziły, bo wymagały zbyt dużych posiłków jeść – czy trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby schudnąć?Czy trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby schudnąć?Nie, nie trzeba jeść 5 posiłków dziennie, żeby schudnąć. Z czego wynika popularność tej teorii? Po pierwsze z ludzkiej natury – jedząc częściej, zjadamy mniejsze porcje, niż sumarycznie przy 3 posiłkach. Jedząc 3 posiłki zwiększamy ryzyko zwiększonej ochoty na przekąski i podjadanie. Po drugie – trochę z fizjologii. Ale to temat na książkę lub co najmniej osobnego posta ;). Pamiętajcie: dla osób, które chcą po prostu schudnąć, nie mają ambicji startu w zawodach kulturystycznych czy bikini fitness, naprawdę nie muszą przesadzać. Nie musicie zastanawiać się czy lepiej spożywać 1,2 g białka na kg mc, czy może jednak 1,4 g białka itd. Bo tak naprawdę, nie musicie nawet liczyć kalorii :). Jeśli dotychczas żywiłeś się w fast foodach, gotowymi produktami i zapychałeś bochenkiem chleba dziennie – nie musisz pilnować się każdej, najmniejszej Twój styl życia nie pozwala Ci na jedzenie 5 posiłków, to jedz ich 4, a nawet 3 – choć to wymaga dużej wiedzy żywieniowej i świadomości własnego organizmu. Z punktu widzenia sylwetki i zdrowia najważniejsze jest to, co będziesz jadł – wyłącznie produkty najwyższej jakości, odżywcze i w miarę możliwości ekologiczne – i ile będziesz tego jadł. Dlaczego piszę o tym i „łamię” złotą zasadę 5 posiłków? Bo nie chcę, żeby choć jedna osoba zniechęciła się do zmiany nawyków żywieniowych, myśląc sobie „łeee, nie dam rady jeść 5 razy dziennie, więc nie warto próbować nic zmienić, bo bez tego ani rusz”. W przypadku osoby zdrowej to nie przekreśla szansy na zrzucenie kilogramów, mimo że nie jest to układ małymi krokami zakłada przede wszystkim poprawienie jakości, ilości spożywanego jedzenia, spożycia płynów, zwiększenie udziału aktywności fizycznej w jest wprowadzenie regularności w spożywaniu posiłków. Jeśli zdecydujesz się jeść cztery razy dziennie, zadbaj o równe przerwy między tymi posiłkami. Wypracowując regularny cykl dobowy, usprawnisz pracę układu hormonalnego, a hormony mogą być Twoim sprzymierzeńcem lub wrogiem w procesie odchudzania. Lepiej mieć je po swojej stronie ;).Ile jeść, żeby schudnąć?Zasada jest prosta: jedz nieco mniej, ruszaj się nieco więcej, a schudniesz. Ile jeść, żeby schudnąć? Tyle, ile potrzebujesz. Potrzebujesz, a nie chcesz ;). Niech Twoją kontrolką będzie pierwsze uczucie sytości. Musisz jeść na tyle wolno, by go nie przeoczyć. Dodatkowo, dzięki powolnemu przeżuwaniu uczucie sytości nadejdzie szybciej, niż przy jedzeniu na wyścigi. Podczas jedzenia daj sobie czas i możliwość, by w ogóle poczuć sytość. Potrzebujesz wizualizacji? To, co czujesz przy świątecznym stole, gdy musisz odpiąć guzik to już kilkanaście minut i dwa kotlety po uczuciu sytości. Teraz to uczucie przepełnienia i jedz tyle, żeby poczuć sytość, a nie jesteś na wyższym stopniu wtajemniczenia, możesz skorzystać z któregoś z moich jadłospisów:Jadłospisy do pobrania 5-dniowe 1600/1900 kcaltydzień Itydzień IItydzień III – moja ulubionatydzień IV – moja prawie ulubionaTygodniowa dieta 1500 kalorii do pobrania:tydzień Itydzień IItydzień IIIJak komponować posiłki i dietę, żeby schudnąć?Przedstawię Wam najprostszy, możliwie najbardziej uniwersalny sposób komponowania posiłków na diecie. Sprawdzi się u wszystkich zdrowych osób – niezależnie od tego czy chcą schudnąć czy nie. Zakłada 3 posiłki główne: śniadanie, obiad i kolację oraz zależnie od potrzeb posiłki mniejsze (1,2 lub 3).Ogólne zasady komponowania posiłków:źródło: mniejsze (podwieczorek, II śniadanie) – muszą być posiłkami o niskim bądź średnim ładunku glikemicznym; nie jest dobrym pomysłem jedzenie jako przekąski np. banana czy sałatki owocowej – w trosce o utrzymywanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi; jedzenie wyłącznie produktu o wysokim IG powoduje szybki skok insuliny, która błyskawicznie spowoduje obniżenie poziomu cukru we krwi. A co nagle, to po diable ;). Szybki spadek cukru = szybkie nadejście uczucie głodu. Właśnie dlatego ważne jest, by ładunek glikemiczny szczególnie małych posiłków był niski lub – powinno pokryć 30% dziennego zapotrzebowania na energię; jest to posiłek, który możesz skomponować według własnych upodobań, bo najważniejsze jest to, żeby w ogóle pojawił się w Twojej diecie! Badania potwierdzają, że osoby odchudzające się, które nie jedzą śniadań z czasem ponownie przybierają na wadze (Neumark – Sztainer, 2006), a osoby jedzące śniadania są mniej podatne na nagłe ataki głodu zaspokajane przekąskami i spożywają ogólnie mniej kalorii (Schlundt, 1992). Ponadto ankieta wypełniona przez 3000 osób, którym udało się schudnąć 14 kg i utrzymać ten wynik przez co najmniej rok wykazała, że 88 % ankietowanych zjadało śniadanie co najmniej 5 razy w tygodni, a aż 78% ankietowanych zjadało śniadanie codziennie. Zaledwie 4% nie jadło – największy posiłek w ciągu dnia, może stanowić nawet 40 % dziennego zapotrzebowania; na Twoim talerzu powinno znaleźć się źródło pełnowartościowego białka, tłuszcze nienasycone i węglowodany (złożone). W polskich warunkach, zdrowy talerz może wyglądać mniej więcej tak: połowa warzywa (sałatka, warzywa z patelni, piekarnika, surowe warzywa, warzywa kiszone), 1/4 węglowodany złożone, 1/4 wysokiej jakości źródło białka (ryby, jaja, mięso, białko roślinne w przypadku wegetarian i wegan), a wszystkie składowe powinny być przygotowywane z użyciem naturalnych przypraw i wysokiej jakości tłuszczów (na zimno oliwa z oliwek – ewentualnie do krótkotrwałej obróbki termicznej, a do smażenia olej kokosowy lub masło klarowane lub smalec gęsi)Źródło infografiki: – nieprawdą jest, że kolacji nie powinno się jeść! Bzdura. Kolację warto zjeść około 2 h przed snem, powinna pokryć 15-20 % zapotrzebowania na energię. Czy musi być białkowa? Nie. Jeśli zdecydujecie się na tę opcję, pamiętajcie o dołożeniu do kolacji źródła tłuszczu. Popularność kolacji białkowych wynika w dużej mierze z tego, że popularne w Polsce źródła białka, to produkty o niskiej gęstości kalorycznej (np. twaróg, serek wiejski, chude ryby, mięso). Najważniejsze, by była w pełni odżywcza – będę powtarzać do znudzenia, ale kluczowe jest to, by na talerzu lądowały produkty wysokiej jakości. Bo białka na kolacje nie sprawdzą się u wszystkich. Mogą bowiem utrudniać zasypianie, przez współdziałanie melatoniny z serotoniną. Serotonina współreguluje działanie melatoniny, a sama dla siebie potrzebuje insuliny (by tryptofan mógł dołączyć do procesu jej biosyntezy). Prościej? Jedząc węglowodany powodujemy wzrost poziomu insuliny, a wzrost poziomu insuliny sprawi, że aminokwasy krążące w krwiobiegu zaczną trafiać do komórek. Oprócz tryptofanu :). Zwiększy się jego dostępność w krwiobiegu, szybciej dotrze do mózgu i dołączy do procesów biosyntezy serotoniny, która ulega częściowej przemiany do melatoniny. I właśnie w ten sposób pomaga nam smacznie spać. Mój profesor od endokrynologii nie byłby dumny z takiego skrótu, ale na nasze potrzeby jest on zdecydowanie wystarczający :). Nie znaczy to jednak, że masz wciągnąć ciacho na dobry sen :). Niech kolacja będzie białkowo – węglowodanowa, przy czym głównym źródłem węglowodanów niech będą warzywa, a w drugiej kolejności pełne w komponowaniu posiłków i jadłospisów może okazać się również nowa piramida mam nadzieję, że pomogłam? 🙂 Jak zwykle chętnie odpowiem na Wasze pytania zostawiane w komentarzach. Jeśli nie macie pytań, to podzielcie się chociaż wrażeniami po pierwszych trzech tygodniach od momentu, w którym mieliście zacząć realizację tych wszystkich super postanowień :). Jak Wam idzie? Zabierałam się za ten wpis od bardzo długiego czasu. Od pewnego czasu zaczęły spływać do mnie w wiadomościach na moim koncie instagramowych dotyczące postu, dzięki któremu nie dość, że zgubiłam dużo kilogramów to dodatkowo wpłynął on także pozytywnie na moje zdrowie. Postanowiłam, że nadszedł najlepszy moment, aby odpowiedzieć na Wasze wszystkie pytania, które mi zadaliście oraz opowiedzieć nieco więcej o Poście Dr. Dąbrowskiej. Potocznie nazywana jest także jako Dieta Daniela. Została opracowana przez Ewę Dąbrowską, która jest doktorem nauk medycznych. W sieci znajdziemy wiele jej materiałów z wykładów o poście oraz odżywianiu. Możecie ją także obserwować na jej profilu facebook'owym, aby poznać ją lepiej. Bardzo często motywuje tam do rozpoczęcia postu podczas np. okresu wielkiego postu. Osobiście bardzo często tam zaglądałam. To właśnie Pani Ewa opracowała dietę warzywno- owocową, która stała się bardzo popularna i wiele osób potwierdziło jej skuteczność. Zyskała nawet miano postu leczniczego, ze względu na działanie samoleczące. Posiada one swoich zwolenników jak i przeciwników. Jest to spowodowane jej bardzo rygorystycznymi zasadami, które nie każdym się podobają. Bez zbędnego pisania przejdźmy do odpowiedzi. Zaczynajmy w takim razie od początku! Kto Powinien Zacząć Post Dr. Dąbrowskiej, A Jakie Są Przeciwwskazania ? Post jak każda dieta posiada także swoje przeciwskazania do stosowania jej. Wykluczamy tutaj przede wszystkim kobiety w ciąży oraz karmiące, dzieci, osoby z niedowagą. Ta grupa osób nie może stosować jej. Dodatkowo osoby z chorobami takimi jak cukrzyca typu 1, gruźlica, nowotwory, nadczynność tarczycy, niewydolność nerek, serca, układu oddechowego, wątroby, depresja, anoreksja oraz bulimia. Pamiętajmy, że w przypadku kiedy nie mamy tych chorób to i tak powinniśmy w pierwszej kolejności przed rozpoczęciem postu skonsultować się z naszym lekarzem i wykonać wszystkie potrzebne badania. Szczególnie zwróćmy uwagę na to czy w naszym organizmie nie ma niedoborów. Warto się odpowiednio przygotować, np. suplementacją i powolnym odstawianiem kawy. Post jest polecany szczególnie osobom, które borykają się z otyłością, nadwagą, trądzikiem, alergią, nietolerancją pokarmową, łuszczycą, azs, łzs, niedoczynnością tarczycy, obniżoną odpornością bóle mięśniowe, Hashimoto, migrenę, problemami hormonalnymi (zaburzenia miesiączkowania, nerwica, bezpłodność, pobudzenie, menopauza, torbiele,) padaczka, nadciśnienie, obrzękami, zakrzepicą oraz chorobą wieńcową. To właśnie te osoby zobaczą najlepsze efekty po stosowaniu postu tak jak ja. Jestem akurat tego żywym przykładem. O tym akurat napisze Wam w dalszej części. Co Jemy Podczas Postu ? Podczas trwania postu Dr Dąbrowskiej jemy tylko i wyłącznie określone grupy produktów. Spożywamy od 600 do 800 kcal maksymalnie. Osobiście zalecam nawet, aby to było 800 kcal, chociaż ciężko jest w siebie aż tyle na dzień wmusić. Może, aby było prościej wymienimy je po kolei. Dodatkowo dodam Wam małą ściągę w obrazku poniżej, która jest również bardzo pomocna. Warzywa: - korzeniowe (np. marchew, buraki, rzodkiew) - kapustne ( np. brokuły, kalafior, kapusta pekińska, kapusta włoska) - cebulowe ( np. cebula, czosnek, por) - liściaste (np. sałata, zioła) - dyniowate ( np. dynia, kabaczek, ogórek, pomidor) - psiankowate ( oprócz ziemniaków) Owoce : - jabłka, - jagody ( dekoracyjna ilość) - maliny (dekoracyjna ilość) - kiwi (dekoracyjna ilość) - cytryny - grefjruty Dodatkowo: - Koncentrat pomidorowy 30% - Agar - przyprawy ( ograniczamy sól morską i zastępujemy ją himalajska) - kiszonki ( ogórki kiszone, zakwas z buraków, kapustę kiszoną) Wszystkie wyżej wymienione warzywa możemy poddawać każdej obróbce termicznej np. gotować, piec, smażyć. Oczywiście bez tłuszczu itd. Robimy z nimi wszystko co przyjdzie nam do głowy. Ja szczególnie polecam pyszny bigos wegański, kalafiornicę (zamiennik jajecznicy), szaszłyki, zupę kalafiorową, koktajle, szarlotkę oraz pomidorową z makaronem wykonanym z cukinii. Co Jest Niedozwolone ? Wszystko co jest niedozwolone to produkty, których nie ma w tabeli lub w wyżej wymienionej odpowiedzi na pytanie. Przede wszystkim eliminujemy nabiał, gluten - zostawiamy tylko określone warzywa i owoce. Wykluczamy biały cukier, sól biała, przetworzone jedzenie, używki itd. Jeśli podczas trwania postu zjemy niedozwolony produkt przerywamy go. Czy Można Stosować Leki Podczas Postu ? Niestety z racji tego, że jest to post o działaniu leczniczym nie są dozwolone leki. Tyczy to się szczególnie suplementów, przeciwbólowych, rozkurczających oraz antybiotyków. Jeśli przyjmujemy leki przepisane przez naszego lekarza to bez jego konsultacji nie odstawiamy ich. Jeśli podczas postu zachorujemy i będziemy przyjmować antybiotyk to wtedy przerywamy go. Dozwolona jest jedynie suplementacja magnezu oraz witaminy d3 ( ale nie w wersji olejowej). Oczywiście podczas wszelakich dolegliwości sięgamy po zioła. Przykładowo, w czasie gdy bolał mnie żołądek przez 2 pierwsze dni zagryzałam 5 ziarenek ziela angielskiego i popijałam wodą. Na brzydki zapach z ust żułam świeżą miętę lub piłam herbatę ziołową miętową ( wpis o herbatach). Co Możemy Pić Podczas Postu ? Głównie pijemy wodę od 1,5- 2 litry dziennie. Dodatkowo sięgamy po herbaty ziołowe oraz świeżo wyciskane soki. Ja kupowałam soki świeżo tłoczone w 100% z owoców w sklepach. Oczywiście polecam bardziej te wyciskane, ponieważ te ze sklepu są bardziej kaloryczne. Odstawiamy kawę, herbatę czarną oraz inne niedozwolone napoje. Ile Czasu Możemy Być Na Poście ? Wszystko jest zależne od nas samych. Maksymalnie jest to 42 dni. Nie możemy wychodzić poza tą określoną liczbę, ponieważ możemy narazić w takiej sytuacji nasz organizm na wszelakie niedobory. Post może trwać 2, 4, 5, 6 tygodni. Dla osób z nietolerancją oraz chorobami autoimmunologicznymi zaleca się przeprowadzić pełny post dla uzyskania najlepszych efektów, czyli 42 dni. Dlaczego Warto Prowadzić Post Z Dietetykiem ? Przekonywałam wszystkie osoby, które zgłaszały się do mnie z pytaniami i będę to robić nadal. Zalecam decydując się przed rozpoczęciem postu Dr Dąbrowskiej zastanowić się nad wzięciem pod uwagę dietetyka. Tak dietetyk ułoży nam jadłospis bazujący na poście. Co prawda istnieją także cateringi, które oferują nam gotowe dania do niej, ale moim zdaniem jest to już za duży koszt. Zdecydowanie lepszym wyjściem jest usługa dietetyczna. Jestem tego zdania, że bardzo ciężko jest sobie samemu ułożyć menu, aby dostarczało nam odpowiednie składniki odżywcze oraz minerały i szczególnie na tym poście. Od razu uprzedzam wasze pytania co do kosztów ułożenia takiego jadłospisu przez dietetyka. Jest to około 170-200 zł na 2 tygodnie. Mimo wszystko nasze zdrowie jest bezcenne przy tak rygorystycznej diecie. Niestety nie każdy dietetyk popiera rozpoczęcie jej i tylko nieliczni tego się podejmują. Musimy po prostu poszukać takiej zaufanej osoby specjalizującej się w układaniu menu do postu Dr Dąbrowskiej. Czym Się Inspirowałam Tworząc Posiłki Na Poście ? To pytanie pojawiało się wielokrotnie. Bywało z tym różnie szczerze mówiąc. Przez około 3-4 tygodnie trzymałam się rygorystycznie jadłospisu ułożonego przez dietetyka. Potrawy były bardzo smaczne. Niestety bywały też takie, które mi po prostu nie smakowały. Z tego właśnie powodu zaczęłam sama kombinować i szukać się inspiracji w internecie, który wiadomo, że jest najlepszym tego źródłem. Trafiłam na kilka blogów, gdzie znalazłam świetne przepisy. Bardzo często przyrządzałam sobie bigos wegański, pasztet warzywny (pycha!), szarlotkę oraz jarzynową z sosem majonezowym z kalafiora. Szczególnie polecam zajrzeć do kulinarneprzygodygatity, która ma mnóstwo świetnych przepisów. Wiele inspiracji znalazłam także na grupach wsparcia na facebooku dotyczącymi postu. Kobiety nie dość, że tam się nawzajem wspierają, ale także tworzą cuda z wykorzystaniem tylko warzyw. Pochwalę się także, że sama kilka potraw wymyśliłam świetnie wpasowujące się w zasady postu. Jak Wyglądały Moje Pierwsze Dni Postu ? Moja przygoda z postem Dr Dąbrowskiej rozpoczęła się 13 lutego. Była to decyzja podjęta z dnia na dzień. Poszłam całkowicie na ryzyko i wcześniej nawet nie do końca zastanowiłam się nad tym. Miałam dość ciągłego zmęczenia oraz wahań nastroju. Było już ze mną do tego stopnia źle, że poranne wstawanie przerodziło się w udrękę. Cierpiałam na tym nie tylko ja, ale również moja rodzina. Podziwiam ich, że tak dobrze to znosili. Miałam dużo szczęścia, bo jadłospis miałam od dietetyka, więc jedyne co musiałam zrobić to potrzebne zakupy na tydzień i postępować zgodnie z rozpiską. Pierwszy dzień postu zniosłam w miarę. Spodziewałam się czegoś naprawdę złego w tym wymiotów, zawrotów głowy. Akurat byłam z synem u logopedy na badaniach i miejscami robiłam się głodna, bo miałam także rozpisane godziny jedzenia. Doskwierał mi tylko ból żołądka ( od cebuli) i ból głowy. Myślę, że ten ból głowy to moja podświadomość tu zadziałała na odstawienie kawy, od której byłam uzależniona. Jedzenie początkowo było dla mnie okropne. Koktajle ledwo w siebie wmuszałam. Spodziewałam się, że będę strasznie głodna z tymi 800 kcal tylko, bo wiadomo, że jest to bardzo mało. Byłam tak najedzona, że połowę pomijałam. Waga spadała jak szalona. Kolejne dni około 7-8 dnia dostałam nasilenia azs. Już w tym momencie miałam to rzucać, ale kobiety z grupy wsparły mnie i wytłumaczyły,że organizm włączając ow (odżywianie wewnętrzne) może dostać takiego kryzysu. Jak im bardzo dziękuje za to!. I tak właśnie było. Wszystko zaczęło znikać, a ja zaczęłam czuć się coraz lepiej. W końcu dostałam takiej dawki energii i radości, że cieszyłam się nawet z kupionego nowego ołówka. Byłam całkowicie innym człowiekiem. Jedzenie smakowało mi bardzo. Powtarzając jadłospis z 1 tygodni już nie był on dla mnie okropny, a pyszny. Doceniłam koktajle i zupy. Miałam w sobie takie samozaparcie, że nie popełniłam ani jednego błędu nawet gotując dla mojego męża takie smakołyki, że inni obserwując moje poczynania na Instastories wysyłali mi pytanie jak ja to robię. Myślę, że moje smaki całkowicie się zmieniły. Cały post minął mi bardzo szybko. Mimo iż to były aż 6 tygodni, to zleciały jak jeden dzień. Jeśli chcecie to możecie też zobaczyć w archiwum TU kilka takich relacji. Jakie Zauważyłam Rezultaty Postu ? Post skończyłam 26 marca. Pomimo tego, że był on bardzo rygorystyczny kończyłam go z lekkim smutkiem. Czułam się na nim tak świetnie, że z chęcią bym tego nie robiła w tym momencie. Niestety nie było możliwości kontynuacji i musiałam to zrobić. Zdrowie jest najważniejsze i tego się trzeba trzymać. Jakie zauważyłam rezultaty podczas postu? Nie będę się o nich rozpisywać, tylko konkretnie i ściśle Wam je wymienię w podpunktach. Myślę, że będzie tak najlepiej. Rezultaty 6 tygodniowego Postu Dr. Dąbrowskiej : - ogromna dawka energii, - poprawa nastroju ( bardzo duża), - zanik torbieli na jajnikach (uniknęłam operacji), - bardzo duża utrata wagi, - zaczęłam jeść więcej warzyw, - zanik azs (atopowego zapalenia skóry), - zanik łzs na skórze głowy, - wzmocnienie włosów, - wysyp babyhair, - wzmocnienie paznokci, - w końcu zaczęłam nawadniać odpowiednio organizm, - zanik zespołu drażliwego jelita, - odstawiłam całkowicie kawę ( dopiero teraz do niej wrocilam) :D Co do mojej niedoczynności tarczycy wciągu dalszym nie zrobiłam wyniku, ale muszę się w końcu za to zabrać, żeby wiedzieć czy post też na nią wpłynął. Wiem, że to ryzykowne, ale w połowie odstawiłam hormony, więc zobaczymy. Jakie Odczułam Skutki Uboczne ? Każdy z nas może odczuwać inne skutki uboczne. Osobiście u mnie tylko pojawiły się tylko dwa skutki uboczne podczas tych 42 dni. Pierwszym jest uczucie ciągłego zimna. Było to bardzo uporczywe, szczególnie w cieplejsze dni. Potrafiłam zakładać na siebie nawet dwa swetry na raz. Nie trwało to ciągle, ale zdarzało się bardzo często. Czym jest to spowodowane? Przede wszystkim szybką utratą kilogramów w tak krótkim czasie. Organizm wtedy buntuje się. Pomagałam sobie wtedy ciepłymi herbatami oraz gorącymi kąpielami. Pomogło mi to bardzo. Drugim skutkiem ubocznym był nieświeży zapach z ust. Z pewnością osoby borykające się z tym na co dzień wiedzą jak bardzo problematyczne to bywa. Szczególnie w sytuacji, gdy jesteśmy gdzieś na zakupach. Mój maż bardzo się na to skarżył, ale dał radę ostatecznie. Pomagało mi wtedy tak jak wcześniej wymieniłam żucie listków mięty lub picie herbatki miętowej. Więcej nie doświadczyłam żadnych skutków. Myślę, że moje nie były takie straszne jak to inni potrafili mnie przestrzegać. Jak Wygląda Wychodzenie ? Tuż po zakończeniu postu już 43 dnia zaczynamy wprowadzanie. Trwa ono tyle ile zazwyczaj trwał nasz post, czyli jeśli ten czas wynosi 6 tygodni to wprowadzamy też 6 tygodni. Wychodzenie można określić jako powolne wprowadzanie danych produktów do naszej dotychczasowej diety. Oczywiście robimy to w bardzo powolnym tempie tak, aby dokładnie obserwować swój organizm. To właśnie wtedy możemy dowiedzieć się jakie produkty nam szkodziły i tak jak ja je wyeliminować. Podczas mojego wprowadzania okazało się, że dotychczasowe podejrzenia względem alergii na mleko były tylko mitem, ale za to wyszła nietolerancja pszenicy. To właśnie ją wyeliminowałam ze swojej diety. Zastąpiłam ją orkiszem oraz owsem, które znacznie lepiej znoszę. Wykluczyłam także słodycze oraz żywność przetworzoną. Bardzo ważna jest także kaloryczność, którą także powoli zwiększamy dochodząc do odpowiedniego zapotrzebowania dla nas. U mnie zaczynało się od 1000 kcal a skończyłam na 1600-1700 kcal. Pomaga to nam uniknąć problemów trawiennych oraz efektu jojo. Akurat ja robiłam to z dietetykiem, który wszystko mi dokładnie ułożył. Oczywiście są także specjalne wprowadzania po poście Dr Dąbrowskiej starą oraz nową metodą. Wszystkie informacje o nich znajdziecie na internecie. Poniżej możecie zobaczyć moje przykładowe posiłku podczas pierwszych dni wychodzenia. Po wychodzeniu przechodzimy na zdrowe odżywianie i spożywamy tylko zdrową żywność. Ile schudłam i czy miałam efekt jojo ? W czasie postu każdy traci różnie kg. Wszystko zależy od naszej wagi i od tego czy cierpimy na otyłość lub nadwagę. Takie osoby schudną o wiele więcej. Najwięcej kg straciłam w pierwszym oraz drugim tygodniu. Ogólnie łącznie przez okres 42 dni zeszłam z wagi 70 kg na 53,5 kg, czyli co dało około 17-18 kg. Oczywiście potem weszłam na zdrowe odżywianie, zaczęłam redukcje i rzeźbę. Czy od tego czasu miałam efekt jojo ? Minęły prawie 2 miesiące od zakończenia postu. Wróciło mi 0,5 kg, ale nie oszukujmy się jak zaczęłam ćwiczyć to te 0,5 kg to mogą to być nawet mięśnie. Nie miałam żadnego efektu jojo. Oczywiście jeśli zaczniemy od razu po wprowadzaniu jeść i objadać się to nie unikniemy tego efektu jojo. Post ma na celu wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe. Szczerze? Robi to doskonale. Jak Post Zmienił Moje Życie ? Nie będę Was wprowadzać w błąd i napiszę wprost. Post zmienił moje życie całkowicie. Określam siebie jako całkowicie inną osobą. Jestem pełna energii, życia, szczęścia oraz stale z ogromem motywacji. Zdecydowanie widać, że post mnie oczyścił. W końcu przestałam mieć depresyjne myśli oraz nastroje. Zaczęłam dużo ćwiczyć i pilnować zdrowych nawyków żywieniowych. Oczywiście małe grzeszki czasem mi się zdarzają, ale wracam szybko do trzymania się kcal oraz makro. Planuję kiedyś pomyśleć o siłowni, ale niestety mam ograniczony dostęp do niej. W końcu pozbyłam się moich starych ciuchów. Zamieniłam rozmiar L (nawet prawie XL !) na XS-S. Nawet podczas zakupów potrafię się z nich cieszyć, przymierzając fasony sukienek, na które nigdy bym się nie zdecydowała wcześniej. Dodatkowo zniknęło mi atopowe zapalenie skóry, łojotokowe zapalenie skóry, które tak bardzo mi dokuczały na co dzień. Jestem całkowicie innym człowiekiem i jest to kolejna najlepsza decyzja podjęta w moim życiu. Czy Planuję Kiedyś Wrócić Na Post ? Zastanawiałam się nad tym już podczas trwania postu. Początkowo myślałam, że już nigdy do niego nie wrócę, ale po pewnym czasie jestem pewna, że nie będzie to moja ostatnia przygoda z nim. Wszystko zależy od tego jak mój organizm będzie sobie dalej radził z żywnością, którą będę dostarczać. Jeśli wyniki znów będą dla niezadowalające to na pewno powrócę do niej. Planuję to zrobić w okresie jesiennym kiedy mój nastrój oraz energia zawsze ulegają pogorszeniu. Oczywiście są określone przerwy między postami, które musimy zachować, aby nie naruszyć naszego zdrowia. Wszystko jest zależne od czasu, który trwał nasz pierwszy post. Liczymy to mając na uwadze, że każdy 1 tydzień postu to 1 miesiąc przerwy. Policzmy to na moim przykładzie. Moja przygoda trwała 6 tygodni, czyli następny post mogę zacząć za 6 miesięcy. Oczywiście możemy robić sobie tzw. przypominajki. Przypominajki to dni postu, które możemy wplatać sobie w tygodnie. Ważne aby trwały one od 1 do 7 dni. Więcej dni jest już zaliczane do postu. Czyli przykładowo robimy sobie w tygodniu 1 dzień postu, gdzie jemy wszystko dozwolone tak jak na poście. Jeśli nie czujemy takiej potrzeby to po prostu nie robimy tego. Osobiście nie miałam jeszcze ani jednej przypominajki. Być może kiedyś ją zrobię, na razie nie czuję takiej potrzeby. Jeśli Macie Jeszcze Jakieś Pytania Do Mnie Dotyczące Postu To Możecie Je Zadawać W Komentarzach Zdjęcie brzucha kobiety / Shutterstock Wiele produktów mlecznych zawiera białka, które podnoszą poziom insuliny i tłuszczu we krwi. Jest to niechciany efekt dla osób, które chcą zrzucić zbędne kilogramy. Jedząc te produkty nieświadomie magazynujemy w swoim organizmie dodatkowy tłuszcz, a to sprawia, że waga rośnie. Po odstawieniu lub ograniczeniu tych produktów chudnięcie powinno być prostsze i efektywniejsze. Przeczytaj także: Antydepresanty, które masz w swojej lodówce. Jedz co najmniej raz w tygodniu Następna strona Z chemicznego punktu widzenia całkowite oddzielenie białek i węglowodanów nie jest możliwe, ponieważ większość produktów zawiera i jedno, i drugie. Występują one jednak w różnych ilościach, dlatego przy wyborze pokarmu należy brać pod uwagę ten, który przeważa. Zdecydowanie należy unikać pokarmów działających najsilniej kwasotwórczo (są to głownie produkty pochodzenia zwierzęcego). Pamiętajmy również, że cała gama chemicznych dodatków do pożywienia reaguje silnie zasadowo, co prowadzi do zakwaszenia organizmu. Uwaga więc na kupowane w sklepach więdliny! Dieta niełączenia Doktora Hay’a zaleca rozdzielenie produktów o wysokiej zawartości białek od produktów o wysokiej zawartości węglowodanów, co oznacza, że typowe dla nas łącznie chleba i sera lub mięsa i ziemniaków jest niewłaściwe. Należy jadać je osobno, najlepiej w połączeniu z innymi warzywami i sałatami. Kiedy mówię znajomym, że dieta niełączenia wyklucza spożywanie tradycyjnych kanapek (pieczywa w połączeniu z wędliną lub serem) to widzę w ich oczach przerażenie. Z ich spojrzeń można wyczytać: „O nie, chyba umrę z głodu”. Ten strach wynika jednak tylko z siły przyzwyczajenia. A nawyki można przecież zmienić! Kanapki są jak najbardziej dozwolone: pyszne, pełnoziarniste pieczywo (pieczywa z białej mąki generalnie unikamy, chyba że raz w tygodniu zjemy kawałek pysznego, domowej roboty ciasta) w połączeniu z surowymi lub pieczonymi warzywami. Ja robię z nich przeróżne pasty. Przecież właśnie tak robią Włosi. Pycha! Właściwe proporcje spożywanych produktów Główny element naszej diety powinny stanowić warzywa (najlepiej świeże, gotowane lub pieczone), sałaty i owoce, kasze, nieoczyszczone, pełnoziarniste produkty zbożowe i ryż (również pełnoziarnisty, czyli brązowy), rośliny strączkowe. Najrzadziej ryby i nabiał. Mięso tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne. Jeśli nie jesteś z stanie zrezygnować z mięsa, to przynajmniej ogranicz jego spożycie i nie komponuj go z ziemniakami czy makaronem, ale tylko z innymi warzywami lub sałatami. Na początku to może być trudne (siła przyzwyczajenia), potrzeba trochę czasu, by całkowicie zmienić sposób myślenia o komponowaniu posiłków. Należy pamiętać o właściwych proporcjach, które w skrócie można nazwać 4 x 1. Znaczy to, że np. na 400 gramów warzyw powinno przypadać 100 gramów mięsa, kaszy, makaronu, ryb lub ryżu itd. Natomiast ilość pożywienia jest sprawą indywidualną. Ma na nią wpływ wiek, płeć, styl życia, a także klimat. Warzywa i owoce Ważna jest wysoka jakość produktów. Najlepiej wybierać warzywa i owoce z upraw ekologicznych, ale w dzisiejszych czasach całkowita „czystość” pokarmów jest już praktycznie niemożliwa. Staraj się jeść warzywa i owoce sezonowe, które rosną w pobliżu miejsca Twojego zamieszkania, najlepiej jak najszybciej od momentu ich zebrania. Oczywiście osoby żyjące w dużych miastach mogą mieć z tym spory problem. Aby zachować jak najwyższą zawartość składników odżywczych, staraj się więc zjadać potrawy zaraz po przyrządzeniu. W diecie niełączenia nie ma zakazanych warzyw czy owoców. Wiadomo jednak, że bardziej „tuczące” są warzywa, które zawierają dużą ilość skrobi, dlatego na przykład ziemniaki należy jadać w rozsądnych ilościach i nie codziennie. Nie należy z nich jednak zupełnie rezygnować, ponieważ odpowiednio skomponowane (z dodatkiem sałat lub innych warzyw) stanowią zdrowy i odżywczy składnik posiłku. Wbrew pozorom ziemniaki są lekkostrawne, nie zawierają tłuszczu i posiadają niewielką ilość kalorii (średnio 77 w 100 gramach). Są bogate w potas oraz magnez, który poprawia przemianę materii, łagodzi stany zmęczenia i stres. Ziemniaki zawierają też żelazo, wapń i fosfor, witaminy A, B1, B2, B3, B6, C i PP oraz błonnik, który ułatwia trawienie, pomaga w walce z nadwagą i obniża poziom cholesterolu. Tak naprawdę stają się kaloryczne jedynie poprzez dodatki (mleko, masło czy inne tłuszcze). Podobnie rzecz ma się z owocami. Dieta niełączenia nie wyklucza ich, wręcz przeciwnie, zachęca do jak najczęstszego spożywania. Istnieją jednak owoce, które są bardziej kaloryczne niż inne. Duże ilości cukru zawierają winogrona, dlatego należy jadać je w rozsądnych ilościach. Złą sławą cieszą się również banany i większość osób na diecie zupełnie wykreśla je ze swojego menu. Jest to błąd, ponieważ banany są bogate w składniki odżywcze. Zawierają dużo potasu, magnezu, a także cynk i mangan. Pobudzają perystaltykę jelit, usuwają nadmiar wody z organizmu oraz obniżają zbyt wysokie ciśnienie krwi. Zawarte w bananach pektyny obniżają poziom cholesterolu i zmniejszają apetyt. 100 gramów bananów zawiera około 90 kalorii. Nie należy przesadzać z ilością tych owoców. Wystarczy jeden banan raz na jakiś czas. Nie powinnyśmy również rezygnować ze spożywania suszonych owoców – suszone śliwki regulują przemianę materii i zawierają ogromne ilości przeciwutleniaczy, które pomagają w walce ze skutkami starzenia i usuwają z organizmu wolne rodniki. Suszone owoce najlepiej kupować w sklepach ze zdrową żywnością, gdyż te ogólnie dostępne zawierają dużo siarki. W sklepach spożywczych morele mają kolor pomarańczowy, a te suszone na słońcu powinny być brązowe. Wystarczającą ilością jest kilka suszonych owoców w ciągu dnia. Kasze, ryż i ziarna zbóż Kaszę i ryż kupuj pełnoziarniste, nieoczyszczone i razowe. W wielu „dietach cud” są zupełnie zabronione, ponieważ uważa się, że zawierają dużo kalorii. Jest to niezwykle szkodliwy mit, ponieważ te kalorie posiadają bardzo wysoką wartość odżywczą. Karmią nas i zapewniają poczucie sytości. Kasze i ryż są najbardziej wartościowym pożywieniem, jakie możemy sobie wyobrazić. Ziarna zbóż (na przykład płatki owsiane) zawierają mnóstwo błonnika, który wypełnia żołądek dając uczucie sytości, a także reguluje pracę przewodu pokarmowego, ułatwiając trawienie. Zawartość kaloryczna dotyczy suchego produktu, a przecież kasze, ryż, a także ziarna zbóż pęcznieją w wodzie. Z kubka ryżu czy kaszy po ugotowaniu otrzymujemy garnek potrawy, którą możemy nakarmić całą rodzinę! Straszy się nas kaloriami, a przecież podczas gotowania kasze i ryż pęcznieją od wody, która ma zero kalorii. Pisałam już o tym w Smaku życia, ale nie zaszkodzi powtórzyć – nie należy kupować ryżu lub kasz w plastikowych woreczkach do gotowania, które podobno ułatwiają i przyśpieszają ich przygotowanie (moim zdaniem utrudniają, komplikują i parzą palce). Spożywanie ich nie może być zdrowe. Nie oszukujmy się, gotowany plastik nie jest zdrowy, nawet jeśli spełnia wszelkie wymogi bezpieczeństwa…

odstawiłam mleko i schudłam