W okolicach Łęczyckiej, przy straży biega luzem duży, czarny, kudłaty pies z czarnymi szelkami . Zaginione/znalezione zwierzęta ELBLĄG i okolice | W okolicach Łęczyckiej, przy straży biega luzem duży, czarny, kudłaty pies z czarnymi szelkami .
- I wtedy Jerzy Seweryniak najwidoczniej postanowił się zemścić - kontynuuje Kufel. - Zaczął napuszczać na mnie straż miejską. Zgłaszał jej, że mój pies biega luzem, tzn. bez kagańca i smyczy, poza ogrodzeniem. W końcu sprawa trafiła do sądu, przegrałem ją [w grudniu 2007 r. - red.], choć to nie był mój pies.
Od dwóch lat męczymy się z sąsiadem, którego aktualnie dwa owczarki terroryzują okolicę. Otóż sąsiad ma dziurawy płot ( siatka naderwana od gruntu na wysokość kolan) a jego psy przedostają się na ulicę, gonią zwierzęta po lesie, zaczepiają ludzi, skaczą po ubraniu. No i upatrzyły sobie mojego bul
68K views, 395 likes, 16 loves, 467 comments, 349 shares, Facebook Watch Videos from Fundacja Zwierzęta Podhala: EDYCJA: SĄSIEDZI MÓWIĄ ZGODNYM CHÓREM.OD TRZECH DNI SUNIA BIEGA LUZEM PO OGRÓDKU!
Wtedy jakiś koleś się wynurza i zaczyna się do mnie pruć, że mam uważać na jego psa. Psa który nie słucha komend, biega luzem po osiedlu mieszkaniowym, gdzie jest sporo dzieci, innych psów, do tego auta na jezdni. Jak jego pchlarz wyskoczy na jezdnię i ktoś/coś go potrąci to też nie jego wina ___
Obwodnica Proszowic ( okolice stacji Paliw BP ) luzem , biega pies z obroża , przypominający bernardyna . Pies ewidentnie uciekł lub został porzucony, biega chaotycznie , nie udało mi się go Zaginione/Znalezione zwierzęta - KRAKÓW i okolice | Obwodnica Proszowic ( okolice stacji Paliw BP ) luzem , biega pies z obroża
NERO (Nergal) Od dziewięciu lat nasz Nero przemyka po schronisku jak cień. Zawsze gdzieś z boku, albo za kimś, puszczony luzem. Trochę na doczepkę, kiedy wychodzimy na spacer z innymi psami. Z
YhCtp. Witam, chcialabym sie dowiedziec gdzie/komu mozna zglosic agresywnego psa sasiada , aby sie nim zajeli/zainteresowali??? Bo zaczyna mnie to juz irytowac... mam niedaleko siebie sasiada,ktory ma psa .Owe zwierze chodzi samo po ulicy i jak tylko kogos widzi to jazda... juz drugi raz skoczyl mi do nog , po oczach widac ze cos jest z nim nie tak . Odnosze wrazenie ze moze miec jakas wscieklizne, boje sie wychodzic z tego mam yorka , na sama mysl o wyjsciu z nim na spacer i spotkaniu tamtego gdzies po drodze mnie oslabia. Jest jakis szalony , swojego biore na rece zeby go nie pogryzl a sama obrywam jak rzuca sie na mnie lub jest pod samymi nogami ... czytalam ze glownie zglasza sie to do strazy miejskiej ale ja mieszkam na wsi wiec ktos taki tu nie urzeduje a rozmowa z sasiadem nie pomaga. Bo sie smieje.... i gadaj tu z debilem Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-09-03 00:43 przez Aniolek_88. no to jak straży miejskiej niema to na policję zadzwoń że jest taka sytuacja, że agresywny pies biega bez opieki a jego właściciel ma to gdzieś a w sumie..... daleko nie mam . Az podejde osobiscie moze i to nie glupi pomysl straż miejska ( wydział zajmujący się zwierzakami ) lub policja. ( w waszej miejscowości straży nie ma ale w większej w pobliżu powinna już być i interweniować ) Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-09-03 00:47 przez Darmoszka. CytatAniolek_88 a w sumie..... daleko nie mam . Az podejde osobiscie moze i to nie glupi pomysl tylko dopilnuj by tam u niego zjawił się patrol policji i by z nim pogadali. możesz też nagrać tego psa telefonem np. jak cię atakuje i pokazać to na policji. duże psy nie mogą przecież od tak sobie biegac po ulicy jeśli do kogoś należą.. facet jest jakiś dziwny ;/ no facet , typowy wlasciciel to tylko pije pod sklepem razem z psem.. ktory lezy na srodku chodnika.... a ja akurat rozmawialam z jego synem ktory ma 35 lat i mnei wysmial .... glupio pytajac ktory pies, co mi zrobil a jak go uprzedzilam ze bedzie sie smial w swoim czasie to powiedzial ze pies jest ojca... i o malo sie ze smiechu nie skichal;/ zgłoś to policji i może coś zdziałają i tak jak mówię nagraj tego psa jak cię atakuje.. to tylko uwiarygodni to co mówisz U mnie jest tak samo. Ja co prawda mieszkam w dość dużym mieście, ale facet z bloku obok (nieciekawy swoja droga) ma dużego psa, coś w typie retrivera z kundelkiem, więc spory. I oczywiście rano wypuszcza go i tak lata do wieczora. Biega za samochodami, rowerami itp, a siostra mi powiedziała że też skoczyl na jej koleżankę 11 letnią jak biegła. Najgorzej mają ludzie z małymi psami, bo on do wszystkich podlatuje, jak tylko zobaczy jakiegoś to biegnie jak szalony. Ja mam pit bulla i też jak ide z nim to biega i szczeka , i rzuca się, ale po pierwszym razie jak podbiegł z zębami, to chyba się nauczył że z takimi się nie zadziera (nie to że moj pies jest agresywny, ale jak jakiś podbiega i rzuca się no to pokaże zęby). Więc teraz jak widze że tamten zółty biegnie do jakiegoś biednego wystarszonego wlasciciela yorka/maltanczyka/jamnika i innych maluchów to podchodzę ze swoją bestią, i tamten się zmywa jak mnie widzi, a ja ratuje ich z opresji;P warto spytać w urzędzie miasta lub powiatu o hycla Cytatbamboszek007 U mnie jest tak samo. Ja co prawda mieszkam w dość dużym mieście, ale facet z bloku obok (nieciekawy swoja droga) ma dużego psa, coś w typie retrivera z kundelkiem, więc spory. I oczywiście rano wypuszcza go i tak lata do wieczora. Biega za samochodami, rowerami itp, a siostra mi powiedziała że też skoczyl na jej koleżankę 11 letnią jak biegła. Najgorzej mają ludzie z małymi psami, bo on do wszystkich podlatuje, jak tylko zobaczy jakiegoś to biegnie jak szalony. Ja mam pit bulla i też jak ide z nim to biega i szczeka , i rzuca się, ale po pierwszym razie jak podbiegł z zębami, to chyba się nauczył że z takimi się nie zadziera (nie to że moj pies jest agresywny, ale jak jakiś podbiega i rzuca się no to pokaże zęby). Więc teraz jak widze że tamten zółty biegnie do jakiegoś biednego wystarszonego wlasciciela yorka/maltanczyka/jamnika i innych maluchów to podchodzę ze swoją bestią, i tamten się zmywa jak mnie widzi, a ja ratuje ich z opresji;P heheh no fajnie masz brakuje mi takiego obroncy moj york to tez chetnie by sie obronil ale on wszedzie pierwszy... raz mi sie urwal ze smyczy i pobiegl za tym agresorem to tak go sprzewracal po ulicy ze sam wrocil i schowal sie za mna masakra.... mysle, ze do strazy miejskiej, ewentualnie dzielnicowego... wioska tez pod jakies miasto podlega... idz do proboszcza;d Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-09-03 15:16 przez goska_201. Cytatgoska_201 mysle, ze do strazy miejskiej, ewentualnie dzielnicowego... wioska tez pod jakies miasto podlega... idz do proboszcza;d ahahahhaa no na plebani to mam znajomosci moze Kochana kup sobie gaz łzawiący i jak pies podejdzie to psikaj mu w oczy, skoro rozmowa z właścicielem nie pomaga musisz poradzić sobie w inny sposob,. gaz dobry pomysl raz sie wystraszy wiecej nie podejdzie.... Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Pies największym wrogiem biegacza. Po kilku pogryzieniach przez psy, przestałem całkowicie zwracać uwagę na humanitarne traktowanie psów biegających luzem, bez kagańca. Godzina 21, park. Biegnę sam, przede mną piekielna rodzinka. Ich psy mnie już pogryzły (zawsze wychodzą z 3-4 psami), więc postanowiłem wziąć ich łukiem. Minąłem rodzinkę i jakieś 50 metrów dalej, dogonił mnie sięgający do kolan pies. Chwila na rozpoznanie sytuacji, piesek szczerzy kły. W oddali słyszę: - Piesek chce się pobawić, on nic nie zrobi. Akurat. Już dwa razy ten sam piesek też mi nic nie zrobił, tylko nogawki miałem do zszycia. Pies zaczyna biec z kłami w moją stronę (na szczęście z przodu). Przyznaję bez bicia, kopnąłem psa, ale przynajmniej jestem cały. Co usłyszałem od właściciela?! On był szczepiony (trzeba było mu tabliczkę przyczepić), dorosły facet i nie wie jak z psami postępować (ja akurat nie mam takiego obowiązku), powinienem był się zatrzymać (bo poszedłem biegać po to żeby zatrzymywać się przed każdym psem). Najlepsze w tym jest to, że 200 metrów dalej, w tym samym parku jest odgrodzony teren do wyprowadzania psów. Następnym razem kopa dostanie właściciel, a od dziś biegam z gazem. (59) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Straż miejska może tylko apelować, by właściciele psów prowadzili je na smyczy, a gdy puszczają je wolno - zakładali im kaganiecW miniony czwartek doszło do groźnego incydentu na skwerze naprzeciw sądu. Chojniczanka wyszła tam na spacer ze swoim pupilem i w pewnym momencie rzucił się na niego pies, którego właściciela nie było widać na horyzoncie. Kobieta próbowała rozdzielać walczące zwierzęta, w efekcie ucierpiał jej czworonóg, a także ona sama - na szczęście jej obrażenia nie były groźne. Czytaj: Mama była umazana krwią. Rozwścieczony amstaf zagryzł naszego psa na oczach pijanego właściciela- Wołałam, żeby ktoś mi pomógł - opowiada "Pomorskiej". - Ale najpierw w ogóle nie było reakcji, dopiero potem jakaś pani rzuciła się z odsieczą. Przyznam, że byłam przerażona i zszokowana, że ten agresywny pies biega bez dozoru. I zastanawiam się, jak tak może zdarzeniu została poinformowana Straż Miejska, pytamy więc komendanta Tadeusza Rudnika, co można zrobić, żeby zminimalizować ryzyko powtarzania się takich incydentów. - Staramy się wyłapywać bezpańskie psy - mówi Rudnik. - Robimy to razem ze schroniskiem dla zwierząt. Jeśli ustalimy właściciela psa, który biega luzem po mieście, to możemy ukarać go mandatem za niewłaściwą opiekę nad zwierzęciem. Kara może wynieść ok. 100 zł. W opisywanym wyżej przypadku udało się namierzyć właściciela i dostał on mandat. Jak twierdzi Rudnik, będzie on dotkliwy dla jego radzi komendant, gdy spotka nas taka sytuacja? - Przede wszystkim zgłosić to do nas, współdziałamy z powiatowym lekarzem weterynarii i możemy zlecić jak najszybsze badania, żeby wykluczyć wściekliznę - mówi Rudnik. Apeluje też do posiadaczy psów, by prowadzili je na smyczy w mieście, z kagańcem w środkach komunikacji i wtedy, gdy puszczamy je luzem, żeby się podkreśla, na szczęście pogryzienia przez psy to rzadkość. Czytaj e-wydanie »
Temat trochę kontrowersyjny, bo przecież na blogu takim jak nasz dobrze byłoby umieszczać przede wszystkim peany pochwalne na cześć psiarzy, a tu – figa z makiem. Dlaczego? To bardzo proste – uważam uświadamianie tak osób posiadających psy, jak i tych bez psów, za równie ważne. Jeśli więc możemy uświadomić kogoś, kto nie miał psa, jak postępować, gdy ten do niego podbiega albo dlaczego nie powinien podchodzić z wyciągniętymi rękami czy cmokać – zróbmy to. Ale bądźmy uczciwi i powiedzmy też sobie samym, posiadaczom psów, co sprawia, że w wielu miejscach traktuje się nas jak persona non grata. Ludzie nie lubią psiarzy… bo psiarze często nie dają się lubić. Po prostu 😉 (więcej…)
Powracamy do tematu śmierci 59-letniego mężczyzny, który w trakcie przepychanek z sąsiadem spadł ze schodów. Mężczyzna był reanimowany, ale akcja nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Do zdarzenia doszło w czerwcu 2020 roku. Po zapadnięciu wyroku w I instancji, postanowiono zlecić dodatkową opinię biegłego. W pierwszej instancji uznano winnym 62-letniego mężczyznę nieumyślnego spowodowania śmierci sąsiada. Wcześniej pokłócili się o psa. Obrońca oskarżonego zawnioskował o dodatkową opinię biegłego. Ma ona pomóc ustalić czy śmierć poszkodowanego była spowodowana samym upadkiem czy może nieprawidłowo przeprowadzaną reanimacją przez oskarżonego do czasu przyjazdu załogi karetki pogotowia ratunkowego. Oficjalną przyczyną zgonu było uduszenie treścią z żołądka. Po uzyskaniu opinii Sąd Okręgowy w Kaliszu podejmie decyzję, która może wpłynąć na dotychczasowy wyrok roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i nawiązkę w wysokości 40 tysięcy złotych dla bliskich zmarłego. Zdjęcia ilustracyjne Nawigacja wpisu
pies sasiada biega luzem